Gdzie kupić

W Polsce:

 

 

 

 

 

 

 

W Japonii:

Jeśli już znajdziemy się w Japonii, przede wszystkim warto odwiedzić dzielnicę Asakusa w Tokio – mieszczą się tam siedziby dwóch największych producentów lalek w Japonii, czyli Yoshitoku i Kyugetsu. Już na stacjach metra natkniemy się na witryny z ekspozycjami lalek reklamujące obie firmy, a na ulicach – wielkie banery. W pobliskiej Saitamie znajdziemy sklepy Tōgyoku i Tokyū, a także wielu innych, pomniejszych wytwórców. W Kioto szczególnie polecam Andō Shop w dzielnicy Kamigyō (w połowie drogi między zamkiem Nijō a świątynią Ryōan-ji, czyli w pobliżu dość popularnych punktów turystycznych). Jeśli los rzuci Cię w inną część Japonii albo podane adresy Ci nie wystarczą, możesz zajrzeć na stronę Japońskiego Stowarzyszenia Twórców Lalek (Ningyō Kyōkai), gdzie znajduje się pełny spis wszystkich producentów należących do stowarzyszenia (niestety po japońsku). Wszystko to jednak są sklepy z lalkami nowymi, więc należy się liczyć z wysokimi cenami.

Na lalki używane, w okazyjnych cenach, lepiej jest polować na pchlich targach. Sprawdź, czy w terminie, w którym jesteś w Japonii, nie odbywa się jakiś w Twojej okolicy – po wpisaniu w google „Flea markets in Japan” znajdziesz sporo stron oferujących przegląd takich wydarzeń w poszczególnych miastach. Naprawdę warto się wybrać!

Czego NIE polecam, to kupowanie lalek w miejscach masowo odwiedzanych przez turystów – w pobliżu świątyń czy innych atrakcji turystycznych. Lalki tak sprzedawane to w większości produkty chińskie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W internecie:

  • Ebay – to najbardziej oczywiste źródło, ale ma swoje zalety i wady. Zalety to przede wszystkim łatwość użytkowania, wynikająca z domyślnego języka angielskiego oraz przejrzystych form płatności (PayPal, karta kredytowa). Jest też stosunkowo bezpieczną platformą – raczej nie zdarzają się oszustwa, a w razie zaginięcia towaru można uzyskać odszkodowanie. Minusy (z punktu widzenia kupna lalek) to przede wszystkim dość wysokie ceny i nierzadkie błędne opisy (np. szczególnie sprzedawcy z USA opisują swoje lalki jako „antique”, podczas gdy w rzeczywistości sprzedają lalki 50-letnie). Zdarzają się naprawdę dobre okazje (jak moje nara ningyō, kupione de facto za 10% realnej wartości, albo imon ningyō – unikat w skali światowej sprzedawany za grosze, bo sprzedawca sądził że sprzedaje „wojenne fanty”), ale po pierwsze, aby na nie trafić, potrzeba wytrwałości, a po drugie – trzeba po prostu trochę się znać, aby umieć ocenić, czy towar jest w istocie tym, co pisze sprzedawca i czy cena za niego jest adekwatna do wartości. Mam nadzieję, że moja strona trochę w tym ostatnim pomoże 🙂 Szczególnie polecam zajrzeć do zakładki Inspiracje -> Ciekawostki (do wpisu o zabawnych pomyłkach sprzedających) oraz Inspiracje -> Chińskie podróbki.
  • Etsy – nieco mniej popularny serwis, przeznaczony do sprzedaży rękodzieła i przedmiotów używanych. Plusy i minusy są analogiczne do ebaya, chociaż wybór tu jest mniejszy i mam wrażenie, że ceny są wyższe.
  • Internetowe domy aukcyjne – jest ich trochę, ale ceny mają absurdalne, a rzadko kiedy opisy adekwatne. Owszem, miewają prawdziwe antyki w świetnym stanie (i często w rozsądnej cenie za dany przedmiot – z tym że mówimy o kwotach od tysiąca złotych w górę), ale potrafią także sprzedawać współczesną, niewyszukaną kimekomi, wartą jakieś góra 100 zł, za cenę dziesięciokrotnie wyższą!
  • Yahoo Japan – to serwis analogiczny do Ebaya czy Allegro, ale przeznaczony wyłącznie na Japonię – prowadzony jest w języku japońskim, a sprzedający nie wysyłają przedmiotów za granicę (często nawet zdarza się, że nie wysyłają na peryferyjne terytoria samej Japonii, jak Hokkaido czy Okinawa). Na szczęście istnieje kilka serwisów (np. One.jp, Buyee, Jauce), które oferują pośrednictwo w kupnie – prowadzą nakładkę na Yahoo w języku angielskim (czasem też w kilku innych językach) i pozwalają na uczestnictwo w licytacjach w czasie zbliżonym do rzeczywistego (tak naprawdę mają pewne opóźnienia w przetwarzaniu danych). Ogromne plusy tego rozwiązania to nieporównywalnie większy wybór, nawet lalek, które po prostu nie pojawiają się na Ebayu, a także ich niskie (czasem nawet śmieszne) ceny. Ogromny minus to koszty. Nie udało mi się do tej pory przeprowadzić transakcji na mniej niż 400 zł (kupując lalki wystawione za kilkadziesiąt złotych). Na ten koszt składają się: prowizja dla pośrednika, podatek bankowy, zabezpieczenie kursu waluty (czyli np. kiedy kurs wynosi 4 zł / 100 jenów, musisz wpłacić 4,50 jako zabezpieczenie wahań kursu) oraz koszt wysyłki w obrębie Japonii (od sprzedającego do pośrednika). Czasem mimo to transakcja pozostaje opłacalna, ale przy kupnie jednej lalki – rzadko. Drugi minus to fakt, iż nakładki tłumaczą opis aukcji za pomocą translatora, co oczywiście może wiązać się z błędnym lub niezrozumiałym opisem przedmiotu. Polecam zajrzeć tutaj i zapoznać się z porównywarką serwisów pośredniczących.
  • Rakuten – japońska platforma do zakupów w internecie. Ma wersję anglojęzyczną, ale jej użytkowanie jest mało praktyczne (np. wyszukiwanie działa na zasadzie translatora, więc po wpisaniu anielskiego słowa otrzymujemy dość losowe wyniki). Plus jest taki, że większość sprzedawców oferuje wysyłkę za granicę (chociaż niektórzy zastrzegają kwotę, od której jest ona możliwa). Minus jest taki, że po pierwsze, w tym miejscu sprzedawane są przedmioty nowe, a więc w przypadku lalek ceny są raczej zaporowe, a po drugie, koszt wysyłki ustala sprzedawca odgórnie PO DOKONANIU ZAKUPU. Czyli w chwili kupna możesz sobie jedynie oszacować na oko, ile wyjdzie za przesyłkę (na podstawie kalkulatora wagi), a potem się zdziwić. Nigdy nie kupiłam stamtąd ani jednej lalki.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz